Ford Kite Cup blog

Relacja z Mistrzostw Polski w konkurencji Race oraz Freestyle Kobiet

Zajawka video z zawodów o Puchar Polski Ford Kite Cup 2014 w Chałupach.

Produkcja: Dzida.com

Ford Kite Cup 2014 - Chałupy

Inauguracja dziewiątego sezonu Pucharu Polski Ford Kite Cup rozpoczęła się tradycyjnie zawodami w Chałupach.

Pogoda dopisała wręcz wzorowo. Słońce, ciepła woda i wiatr o sile 13-19 węzłów dotrzymywały towarzystwa zawodniczkom i zawodnikom aż do zachodu słońca, przed którym zakończył się ostatni wyścig Race.

Dzień pełen zmagań rozpoczęli jednak Freestylerzy od kategorii Młodzików, w której tak jak w poprzednich latach prym wiedli Denis Żurik i Krzysztof Issel. Zaprezentowali wiele bardzo trudnych technicznie trików, lecz Denis przewagę zyskał u sędziów większą mocą z jaką wykonywał swój program. Trzecie miejsce po bardzo dobrym pokazie wywalczył Maice Dittrich, który zrobił ogromne postępy od ubiegłego sezonu.

W kategorii Kobiet, klasą dla siebie była liderka tegorocznego Pucharu Świata Karolina Winkowska, która w każdym z trzech rozegranych pojedynków z niezwykłą mocą i swobodą lądowała najtrudniejsze ewolucje takie jak: “blind judge”, “313”, “s-bend 360”, “s-mobe”, “low front mobe”, “back to blind”. Kolejne miejsca zajęły Natalia Grabowska i Agnieszka Grzymska.

Najliczniejszą kategorię tworzyli Mężczyźni, którzy od pierwszych rund musieli być mocno skoncentrowani aby awansować do kolejnych rund. Najciekawszy pojedynek w drugiej rundzie stoczyli Mistrz Europy juniorów Denis Żurik i powracający po ubiegłorocznej absencji spowodowanej kontuzją barku, wielokrotny Mistrz Polski Victor Borsuk. Obaj bezbłędnie lądowali najtrudniejsze ewolucje, prezentując jednocześnie nienaganny styl i czyste lądowania. Aby choć w części oddać skalę trudności, wymienię niektóre z zaprezentowanych przez nich ewolucji. Victor: “NIS z indy grabem”, “KGB z indy grabem”, “313”, “blind judge 3”, “blind judge switch”, “low mobe switch”, “late mobe”. Denis odpowiedział swoimi: “low mobe”, “front to blind”, “315”, “NIS 5”, “NIS switch”, “crow mobe”. Większe wrażenie na sędziach zrobił Victor i to on awansował do kolejnej rundy, natomiast wielu obserwujących ten piękny pojedynek uznało, ze byłby on ozdobą półfinału lub wręcz finału tych zawodów. Innymi wyróżniającymi się zawodnikami byli bracia Issel, Artur Sowa, Michał Greń i Dariusz Ziomek, który z roku na rok obniża latawiec podczas trików, dzięki czemu zdecydowanie nabierają one mocy. W dolnej części tabeli szalał rozstawiony z nr. 1 Marek Rowiński, którego pokazy robiły na wszystkich, łącznie z sędziami, największe wrażenie. Tak więc do finału, po pokonaniu braci Krzyśka i Wojtka Isselów, awansowali Victor Borsuk i Marek Rowiński.

Finał odbywał się przy najkorzystniejszym tego dnia wietrze, dochodzącym do 19 węzłów, zatem nasi najlepsi zawodnicy mogli swobodnie zaprezentować pełnię swoich umiejętności.
Niestety Victor zbyt agresywnie chyba zaatakował już w pierwszym triku, co skończyło się utratą latawca, potem jego pogonią, następnie przewinięciem się czaszy i w konsekwencji przegraną finałowego, tak dobrze zapowiadającego się pojedynku. W tym czasie Marek na pełnym luzie punktował Victora i do końca panował nad sytuacją lądując w swoim stylu, a więc na dużej mocy: “low mobe”, “low front mobe”, “313”, “S-mobe”, “back to blind z air pass’em”.


W walce o najniższe mniejsze na podium, Krzysiek Issel pokonał swojego starszego brata Wojtka. Krzysiek pewnie wykonał swój program złożony z “313”, “bj3”, “s-mobe”, “low mobe”, czym zapewnił sobie trzecie miejsce, najlepsze w swojej dotychczasowej karierze zawodniczej.

W kategorii Masters do finału awansowali: Bogdan Sarna, Filip Nazar, Marcin Żadkowski i Dariusz Ziomek. Najefektowniejszy pokaz zaprezentował Dariusz Ziomek, który od ubiegłego roku znacznie poprawił repertuar i moc swoich trików. Pozostałe miejsca na podium zajęli Marcin i Filip.

Bardzo interesująco zapowiadała się konkurencja Race do której przystąpiła cała polska czołówka, z vice Mistrzami Świata Juniorów i Mastersów Maksem Żakowskim i Tomaszem Janiakiem, a także ubiegłorocznym zdobywcą Pucharu Polski Błażejem Ożogiem. Jak można się tego było spodziewać, między tymi właśnie zawodnikami rozstrzygały się losy każdego z ośmiu rozegranych wyścigów. Panowie od startu do mety, niemal ramię w ramię walczyli na każdej okrążanej boi i o każdy metr pokonywanego akwenu. Pierwsze trzy wyścigi padły łupem Maksa, następnie swoje zwycięstwo zaliczył Błażej, a następnie po krótkiej regulaminowej przerwie ponownie w kolejnych trzech zwyciężył Maks. Ostatni wyścig dnia jako pierwszy linię mety minął Błaszko przed, co było ogromnym zaskoczeniem, rewelacyjnie płynącą na swoim nowym i jeszcze nieopływanym sprzęcie Agnieszką Grzymską. Tomek Janiak musiał zadowolić się tym razem jednym drugim i sześcioma trzecimi miejscami. Pierwsze rozpoznanie odbyło się już zatem bojem i teraz powinno być jeszcze ciekawiej.

Drugi dzień regat nie był już tak wiatrowo łaskawy, jak poprzedni. Wiatr był słabszy, a słońce gdzieś się początkowo schowało. Pierwsi na nieco zmienioną trasę ruszyli rejsiarze i przy wietrze 10-14 węzłów ścigali się w czterech wyścigach. We wszystkich klasą dla siebie ponownie był Maks, a tuż za nim przypływał Błażej, przed Tomkiem. Ponownie zwyżkę formy potwierdziła Agnieszka, zajmując kolejno trzykrotnie czwarte miejsce oraz jedno trzecie. To doskonałe miejsca zważywszy na to, że rywalizowała z zawodnikami ścisłej światowej czołówki. Ostatni wyścig dnia przy wietrze dochodzącym do 18 węzłów ponownie z ogromna przewagą wygrał Maks, przed Tomkiem i Błażejem. Kolejne wyścigi musiały być odwołane z powodu nadciągającego deszczu i zapowiadanej w prognozach burzy. Ostatecznie zwycięzcami zawodów zostali Agnieszka Grzymska i Maks Żakowski. Kolejne miejsca zajęli Błażej Ożóg i Tomasz Janiak. Wartym podkreślenia jest to, że Agnieszka w kategorii “open” uplasowała się na doskonałym czwartym miejscu, tuż za wymienionymi zawodnikami.

Ligę szkółek kitesurfingowych wygrała szkoła “KitePark”, przed “Wake.pl” i “Kite.pl”.

Zmieniający się co do kierunku i siły wiatr uniemożliwił rozegranie podwójnej eliminacji freestyle. Otwarcie sezonu mimo wszystko wypadło imponująco i należy życzyć sobie nie gorszych warunków podczas kolejnych edycji. Następna już za niecały miesiąc w Rewie.

Ford Kite Cup 2014 - Chałupy - dzień 1

Pierwszy dzień dziewiątej edycji Pucharu Polski Ford Kite Cup odbył się tradycyjnie w Chałupach i życzyć sobie tylko należy aby zawsze dopisywała tak wspaniała słoneczna pogoda oraz wiatr wiejący z siłą 13-19 węzłów. Dzięki temu udało się rozegrać wszystkie zaplanowane konkurencje i kategorie. W konkurencji freestyle kobiet zwyciężyła prowadząca aktualnie w Pucharze Świata, Karolina Winkowska. Kolejne miejsca zajęły Natalia Grabowska i Agnieszka Grzymska.


Wśród Młodzików finałowy pojedynek stoczyli, podobnie jak w ubiegłym roku podczas każdych zawodów, Denis Żurik i Krzysztof Issel. O trzecie miejsce bój stoczyli Mice Dittrich i Wiktor Kun.

Wśród mężczyzn od pierwszej rundy wielu zawodników toczyło stojące na wysokim poziomie pojedynki, ale najbardziej elektryzujący odbył się między Victorem Borsukiem i Denisem Zurikiem, z którego zwycięsko wyszedł dochodzący do wysokiej formy Victor. W finale spotkali się Victor z Markiem Rowińskim, a o trzecie miejsce walczyli bracia Isselowie.
Jutro dalszy ciąg zmagań we wszystkich kategoriach i zaplanowana od samego rana podwójna eliminacja.

Kolejną z rozegranych z sukcesem konkurencji był Race’ing. Większość z ośmiu rozegranych wyścigów wygrał Maks Żakowski, ale w każdym wyścigu mocno naciskał go Błażej Ożóg, a w ostatnim rewelacyjnie spisująca się na nowym sprzęcie Agnieszka Grzymska. Na trzecim miejscu najczęściej przypływał Tomek Janiak.

Kolejne wyścigi już jutro. Prognozy są bardzo obiecujące.

Zdjęcia: Eureka/Łukasz Nazdraczew

image

imageimage

imageimage

image

image

image

image

image

Premiera naszego filmu z wyjazdu prasowego na Fuerteventura. Jeszcze raz chcieliśmy podziękować wszystkim uczestnikom i sponsorom za świetnie spędzony czas. Mamy nadzieje, że udało Nam się zarazić Was kitesurfingiem i że niebawem zobaczymy się na wodzie.


Produkcja: EPIC FILMS

Relacja z testów RRD W Cape Town autorstwa Tomka Janiaka

Wyjazd do Cape Town był kontynuacją prac nad nowym latawcem rejsowym Addiction MKV.

Podczas poprzednich, grudniowych testów z ekipą R&D w Egipcie, przez tydzień udało się znaleźć odpowiedni profil latawca, niestety  z powodu braku czasu oraz wiatru “ustawiliśmy” wówczas tylko 2 rozmiary 13m oraz 15m.

W Cape Town przez ponad 2 tygodnie udało się popływać w każdych warunkach, przy wiatrach od 6 do 35 knts, dzięki temu tym razem sprawdziliśmy całą rozmiarówkę. W tym sezonie Addiction będzie dostępny w rozmiarach: 19, 17, 15, 13, 11, 9 oraz 7 m, wersja kolorystyczna do czasu oficjalnej premiery pozostaje tajemnicą, mogę jedynie zdradzić, że idealnie komponuje się z nową kolekcją pianek oraz trapezów RRD :). No, ale wiadomo, że kolor nie jest w tym przypadku najważniejszy a priorytetem są właściwości “lotne” latawca.

image

Ponieważ na wcześniej wspomnianych testach znaleźliśmy najszybszy profil latawca, tym razem skupiliśmy się na ustawieniu uprzęży. Latawiec jest bardzo lekki “na barze”, większość mocy przenoszona jest na przednich linkach, ale nie odbywa się to kosztem sterowności i szybkości manewrów, co pozwala na bardzo efektywną i komfortową żeglugę.
Nowy Addiction będzie miał na uprzęży możliwość regulacji ustawienia kąta natarcia do wiatru ( bliżej lub dalej do krawędzi okna wiatrowego), względem stabilności latawca i obciążeń na barze.

image

W przypadku wyścigów czy regat będzie można ustawić w opcji "na wiatr", natomiast do freeride i bigair lepiej będzie skorzystać z ustawienia "stabilność". Ww regulacja będzie banalnie prosta i polegać będzie na zmianie ustawienia 2 supełków.

Trzeba zaznaczyć, że konstrukcja i kształt nowego latawca rejsowego idealnie sprawdza się podczas wysokich lotów w rozmiarach od 7 do 15m, do freeride’u natomiast Addiction 17m i 19m na słabo wiatrowe warunki, już od 8knts.

image

Kolejnym konstrukcyjnym udoskonaleniem w nowym Addiction jest brak  systemu „one pump”. Latawce dzięki temu będą lżejsze,a przede wszystkim tuby poprzeczne będą mogły być pompowane większym ciśnieniem, co z kolei przełoży się na stabilniejszy profil (szczególnie podczas szkwałów).

Testy rejsowe odbywały się w większości na spocie Langeban i Shark bay, około 1,5h jazdy na północ z Bloubergstrand (dzielnica Cape Town) gdzie rezydowaliśmy. W odróżnieniu od spotów w Cape Town trafialiśmy raczej na płaską wodę, w zależności od siły wiatru, miejsca oraz prądów - większy lub mniejszy czop, raczej szkwalisty wiatr. Woda była cieplejsza niż w Big Bay, trzeba było natomiast uważać, aby na dużej prędkości nie trafić statecznikami w często pływające tutaj foki.
W Langeban oprócz testów odbyła się również sesja foto/wideo sprzętu race, freeride oraz freestyle na 2015r. Efekty będzie można zobaczyć niebawem na stronie www.rrd.it oraz w nowym katalogu. Ciekawostką była sesja foto przy zachodzie słońca oraz w nocy, autorstwa Dave’a White’a.

image

Oprócz wspomnianych testów sprzętu Krace, pobyt w Cape Town  był dla mnie  okazją aby popływać wspólnie z lokalnymi „wymiataczami” kite wave, takimi jak Luke McGillewie (RRD) czy Oswald Smith, podejrzeć co nieco i poprawić swoje umiejętności pod okiem najlepszych.
Była to również znakomita okazja do przetestowania sprzętu wave. W Big Bay oraz Harrat gdzie przeprowadzaliśmy testy wiało zwykle od 20 do 38 knts., a między falami często tworzył się nieprzyjemny czop utrudniający płynną jazdę. W tych warunkach najlepiej sprawdzała się Maquina 5’9’’ oraz 5’11’’, która zdecydowanie przypadła mi do gustu. Także Huevo 5’5’’ na mniejsze fale oraz do strapless freestyle jest znakomitym wyborem, osobiście uważam ze ta deska będzie idealna na nasze, polskie warunki. Barracuda natomiast jest deską przeznaczona dla osób preferujących bardziej “agresywny” windsurfingowy styl jazdy w strapach. Jedyny quad w kolekcji, czyli Salerosa, również lepiej „chodzi” pod nogami w strapach, a przeznaczona jest na warunki bardziej onshore.

image

Nowe modele latawców wave (Religion) sprawdzały się znakomicie w lokalnych warunkach sideshore i sideonshore, poprawiliśmy znacznie szybkość manewrów latawca oraz system depower , co pozwoliło zapomnieć o latawcu i umożliwiło skoncentrowanie się  na jeździe.

image

Mieszkaliśmy w dzielnicy Bloomberg w domu Roberto, położonym nad samym morzem, z którego rozpościerał się zapierający dech w piersiach widok na Table Mountain oraz wieczorne zachody słońca. Dom ze względu na swoją lokalizację był doskonałą bazą wypadową zarówno na okoliczne spoty jak i do centrum miasta. Na najpopularniejszy tutaj spot do Big Bay można było dojść spacerem w 5min. Mieszkała tutaj również ekipa windsurferów, co jak nie trudno się domyślić generowało wieczorne “odwieczne” dyskusje nad wyższością WS nad KS i odwrotnie, wszystko oczywiście z emocjonalnym podkładem, ale i dużą dawką humoru, na szczęście sprzęt trzymaliśmy w oddzielnych garażach :). Tak naprawdę większość windsurferów w teamie potrafi już pływać na KS a raczej wszyscy teamowi kitesurferzy mają przeszłość windsurfingowa także panuje pełna symbioza.

image

Kilka słów o Cape Town - ze względu na swoje położenie, ukształtowanie linii brzegowej oferuje mnóstwo spotów surf/wind/kite z ciepłą lub zimną wodą, z rekinami lub mniej „prawdopodobnymi” rekinami (osobiście żadnego nie wiedziałem ale sama świadomość tego że są, powoduje że manewry wykonuje się jakoś sprawniej).

Można znaleźć tutaj wavespoty na prawą nogę(większość) ale również na lewą, akweny takie jak Langeban i Shark Bay z płaską wodą i płytkimi lagunami.  W przypadku braku wiatru znakomitą alternatywą, uzupełnieniem jest możliwość pływania na surfingu czy SUP. Jest gdzie pojeździć na rowerze czy rolkach, nie wspominając o bieganiu czy trekkingu na pobliskie Table Mountain czy Lion’s Head.

image

Taka różnorodność warunków powoduje, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, można poczuć się tutaj bardziej jak w Europie niż jak w Afryce. Jest to więc znakomita alternatywa dla nas na spędzenie tutaj  zimy, klimat jest przyjemny, trzeba uważać natomiast na słońce które jest bardzo zdradliwe i potrafi „przypalić” o czym przekonałem się na własnej skórze. Do chłodnej a w zasadzie zimnej wody można również przyzwyczaić się, chociaż nie ukrywam że w takim klimacie wolałbym wychodzić na wodę w boardshortach i trapezie a nie „wbijać” się w długą piankę.

image

Podsumowując, chciałbym tutaj jeszcze kiedyś wrócić i popływać na falach.Co do samych testów, to czas i wyniki w zawodach zweryfikują czy udało nam się wykonać dobrą robotę…

Następny wyjazd z teamem RRD planuje  pod koniec marca na Tarifę, tym czasem warunki w Polsce umożliwiają już treningi nad naszym morzem (Sopot), bo jak to się zwykło mawiać „wszędzie dobrze ale w domu najlepiej”.

Tomek Janiak
www.rrd.it
www.bluemedia.pl
www.abcsurf.pl

www.N+1.pl
www.skz.sopot.pl
Zdjęcia:  Dave White

image

BREAKING NEWS!

Alex Pastor nabawił się kontuzji podczas treningu w Panamie przed pierwszym przystankiem PKRA World Tour!!

Relacja Maksa z Kolumbii przed zbliżającymi się Mistrzostwami Ameryki Południowej

Cześć,

od 4 dni jestem na jednej z karaibskich wysp San Andres, gdzie od 3 lutego rozpoczną się Mistrzostwa Ameryki Południowej. Klimat i widoki wyspy są niedopisania. Mimo że jest to wyspa turystyczna da się tu odczuć “karaibski lifestyle”.

Najlepsze wiatry są tu od listopada do połowy stycznia, odkąd tu jestem wieje codziennie na 13-tki, na następne kilka dni lokalesi zapowiadają ponad 20 węzłów.

Warun do pływania dla każdego, jest miejsce do nauki, flat, wave i mega czop z każdej strony dobry do trenowanie rejsu. Oczywiście gorąco, o piance można zapomnieć, przydaje się natomiast dobra lycra, bo słońce grzeje mocno.

Na tą chwilę jestem jedynym polakiem, na miejscu są już chorwaci, jeden hiszpan no i lokalesi z faworytem tej imprezy Riccardo Leccese. Jutro ma przylecieć Julien Kerneur, brazylijczycy i argentyńczycy, na pewno będzie z kim się ścigać. Oprócz mnie Polskę będzie reprezentowała jeszcze Aga Grzymska, która na Karaiby przyleci prosto z Cabo Verde.

Aby przesłać Wam trochę ciepła w czasie silnych mrozów jakie panują teraz w Polsce, przesyłam kilka gorących ujęć z wyspy. pozdrawiam!

Maks Żakowski (Ozone Kites Polska, Temavento, BlueCash)

Few things you should do before warming up to bez wątpienia jeden z najgłośniejszych filmów polskiej sceny kitesurfingowej.

Po pierwsze bo zobaczymy w nim niemal całą czołówkę rodzimych zawodników, takich jak: Marek Rowiński Jr, Denis Żurik, Maciek Lewandowski, Paweł Kiczka, Tomek Daktera, Wojtek Andrzejewski, Krzysiek Issel czy Mateusz Włodarczyk i Tomek Sadłowski.

Po drugie ze względu na dość wulgarną treść jaką serwują nam chłopaki, dlatego uprzedzamy, że film jest przeznaczony dla osób pełnoletnich, a osoby poniżej 18 roku życia prosimy o przewijanie partów lifestylowych

Maks Żakowski podsumowuje Mistrzostwa Oceanii 2013 

"Kilka godzin temu oficjalnie zakończyliśmy Mistrzostwa Oceanii 2013. Przez 5 dni ścigaliśmy się u wybrzeży zachodniej Australii, a dokładniej w Perth. Do zawodów zgłosiło się 7 kobiet i prawie 50 mężczyzn. Duża pula nagród przyciągnęła sporą część światowej czołówki, m.in. Mistrza Świata - Florian Grubera oraz Mistrza Europy Olliego Bridga. Polskę reprezentowała skromna, lecz silna reprezentacja, w składzie: Aga Grzymska, Błażej Ożóg i Maks Żakowski. Na zawody przyjechaliśmy kilka dni wcześniej prosto z Chin gdzie odbywały się tegoroczne Mistrzostwa Świata.

Wszystkie wyścigi odbyły się w słabym wietrze od 8 do 16 węzłów. Pierwsze dwa dni mężczyźni podzieleni byli na dwie floty, z których po 8 wyścigach wyłoniono złotą i srebrną grupę. Zarówno Błażej jak i ja zakwalifikowaliśmy się do złotej floty, ja z 3 miejsca, Błażej z 5.

Przez następne dwa dni rozegrano kolejne 8 wyścigów, aby wyłonić najlepszą dziesiątkę, która ostatniego dnia ścigała się w wyścigach medalowych. Przed ostatnimi 4 wyścigami Błażej zajmował 4 pozycję, ja spadłem na 6, lecz nadal obaj mieliśmy szansę na podium.

Ostatni dzień przywitał nas jeszcze większym niż zwykle upałem (41 stopni) i słabym wiatrem - na największe latawce. Po 4 wyścigach medalowych swoją 3 pozycję obronił Kolumbijczyk Riccardo Leccese, drugie miejsce zajął Olly Bridge, zwyciężył aktualny Mistrz Świata - Florian Gruber. Błaszko dostał dyskwalifikacje z jednego wyścigu, ostatecznie kończąc na 5 miejscu, ja z 6 awansowałem na 4, wyprzedzając Błażeja wskoczyłem na 3 miejsce w kwalifikacji Juniorów.

Z bardzo dobrej strony zaprezentowała się Agnieszka Grzymska, która od samego początku regat objęła prowadzenie i nie oddało go do samego końca. Kropkę nad “i” postawiła w wyścigach medalowych, wygrywając wszystkie, ze sporą przewagą nad pozostałymi rywalkami.

Podsumowując 5 tygodni spędzonych najpierw na Mistrzostwach Świata w Chinach, a następnie tu w Australii, jestem bardzo zadowolony z wyjazdu. Pierwsza dziesiątka na Mistrzostwach Świata to dla mnie spory sukces i dalsza motywacja do ciężkiej pracy. Po prawie 2 tygodniowym pobycie w Australii jestem prawie pewien, że jeszcze kiedyś tu wrócę.

pozdrawiam Maks Żakowski (Ozone Kites Polska, Temavento, Blue Cash)”

Oficjalne wyniki: http://kiteoceanics.com/category/results-2013/